-CO ! NIE MOGĄ ! ONA JEST SKARBEM ! - panikował Szef.
-ON MA RACJĘ....co ?....czekaj....-wybełkotałem szybko.
-Dobra....-przeciągnęła Momo odsuwając się od niego razem z Marry.
Ruszyliśmy dalej wzdłuż ulicy.
*Kido*
-Czego chcecie - wrzasnęłam kiedy jakaś kobieta walnęła mną o ścianę.
-My ? nie znasz nas ? czekaliśmy na ciebie tak długoooo...-przeciągnęła ze śmiechem.
-C...co ? - jęknęłam.Do pomieszczenia wszedł chłopak o blond włosach i niebieskich oczach.
-Daj spokój Qeen -warknął szarpiąc nią i wyrzucając z pokoju.Następnie uklęknął obok mnie i złapał mnie za buzię.-Oj...oj...
-Czego chcecie - wybełkotałam ponownie.
-Chcemy tylko ciebie nic więcej....słyszeliśmy od jednego gościa że potrafisz dobrze usługiwać i ładnie wyglądasz w kieckach - uśmiechnął się.-Wystarczy że będziesz grzeczna a nic ci się nie stanie.
Kiedy wyszedł zniknęłam..mam nadzieję że ktoś tu do cholery w końcu przylezie mój ogień nie jest w stanie spalić tych drzwi.Jeśli nikt nie przyjdzie będę musiała coś wymyślić.
<Kano?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz