-Nie lubię pikników - burknęłam opierając się na zagłówku kanapy.
-Nie musisz przychodzić nie nalegam- uśmiechnął się.-Tak czy inaczej widzimy się jutro - uśmiechnięty wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-Dziwaaaakkkk......-krzyknęłam.Ziewając ruszyłam do swojego pokoju bez słowa.
<Shintaro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz