Szliśmy targiem. Wszędzie było pełno owoców morza.
-I-ile ryybeek-usłyszałem głos z mojej kieszeni.
Wyjąłem z niej Harakiriego, który rzucał się na wszystkie strony i zgarniał łapkami jedzenie.
-O-on, mówi?!-rzuciłem zwierze na ziemię.
-Czy to coś dziwnego?-burknął kot.
-Jakoś wcześniej się nie odzywałeś-zmrużyłem oczy.
-Nie miałem po co-burknął kot i wskoczył mi na ramię-POO RYBKII~
Cała nasza grupa usiadła przy stoliku i zamówiliśmy jedzenie.
Harakiri rzucił się na grillowane rybki:
-Zwierzę z laboratorium, które zmienia się w chłopaka i gadający kot... Nic mnie już nie zdziwi-mruknąłem.
>?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz