Nagle Ayano zapytała mnie co robiłem sam na cmentarzu.
-Ale ja nie byłem sam...Był ze mną James-wskazałem na ptaka.
-Nie licząc jego-uśmiechnęła się.
-J-ja tylko przyszedłem odwiedzić przyjaciół..-powiedziałem skrępowany.
-Nie żyją?-spytała smutnym głosem.
-Można tak powiedzieć... Są duchami i zjawami-zaśmiałem się.
>Ayano?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz