Zmrużyłam oczy i podeszłam do niego.
-Wracaj do siebie - nakazałam.
-Ale...
-To był rozkaz - warknęłam.Chciał coś powiedzieć,ale rezygnując spuścił głowę i poszedł.-Nienawidzę tego....jeszcze niedawno nie miałam ochroniarza.Kiedy zaczęli do nas dołączać inni dali mi go i łazi za mną.Prawie cały czas to ja muszę chronić jego - syknęłam siadając na podłodze.
<Shintaro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz