-Oczywiście!, a o co chodzi?- zapytałem, głośniej wymawiając pierwsze 'o'. Zaskoczona podskoczyła i odsunęła się o krok.
-Szukam kawiarni- odpowiedziała już pewniej.
-Imię drogiej pani?-zapytałem głosem z którego sączyła się słodycz. Jak to mówią "Uroczo aż do pożygu'.
-Angel-powiedziała cicho. Podałem jej rękę, a ona położyła na niej swoją dłoń. Pochyliłem się, udając szarmancję.
-Pèter. Choćmy już do kawiarni. -poprowadziłem ją szybko.
<Angel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz