-Nie- uśmiechnąłem sie- Ale wiem gdzie może być. Choć!-mruknął coś w odpowiedzi. Domyśliłem się że nie był zadowolony. Wyprowadziłem go z zamku i podążyłem do najbliższego sklepu. Całą drogę mamrotał coś, a ja miałem wrażenie że mówił do słuchawek.
-Daleko jeszcze?- powiedział nieco głośniej.
-Nie, już jesteśmy- zaśmiałem się.
<Shintaro???>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz