Jak byłam mała mój rodzice mieli wypadek samochodowy wiec trawiłam do sierocińca byłam tam dziwolągiem i dlatego byłam bita i maltretowana. Każdą noc musiałam pracować lecz z ukrycia modliłam się żeby sierociniec spłonął lecz moje modlitwy nie pomagały mi . Pewnego dnia nie wczytałam tego ponieważ moja ostatnia pamiątka od rodziców została zniszczona przez opiekunkę .Byłam bardzo zdenerwowana widziałam że na stole jest siekiera zabrał ją i zabiłam opiekunkę wtedy czułam się fantastycznie wiec zabiłam wszystkich w sierocińcu i spaliłam ich .Zabrałam mojego pluszowego króliczka i wyszłam z płonącego budynku. Szłam sobie po lesie szczęśliwa że jestem wolna lecz byłam troszeczkę samotna nagle natknęłam się na wielki zamek i na jakiegoś chłopaka .
(Kano?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz