Otwierając oczy wstałam od razu łapiąc się za głowę.
Bolała jak cholera -,-.
Rozglądnęłam się po pokoju.Na kanapie spał Kano.W tym samym momencie po cichu wszedł Seto.
-Kobieto nie strasz nas tak więcej ! - wrzasnął podchodząc do mnie z wodą.Tym samym budząc Kano.Podbiegł do mnie i przytulił.
-Co się stało ? - zapytał szybko.
-Widziałam wspomnienie a potem wszystko stanęło w płomieniach....
-NO LEPSZEGO NIE MOGLI CI WYMYŚLIĆ ! - warknął głośno Seto.
-N-nie ważne - wyjąkałam kładąc się z powrotem.-Nie było tak źle jak kiedyś.
-O co chodzi ? - zapytał ponownie Kano.
-Kiedy byłam mała mój dom spłonął to moje koszmary.Umierający rodzice,płomienie....tak...płomienie....one są straszne - powiedziałam wpatrując się w sufit.-Ale już dobrze nie musicie się martwić - uśmiechnęłam się.
-A ty co miałeś ? - zapytał nagle Seto.
<Kano?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz