Już miałem zamówić coś do jedzenia, ale wszyscy zaczęli wychodzić z karczmy i zrobił się niezły tłok na ulicy. Zaciekawiony również wyszedłem.
Nagle zobaczyłem Lukę, która zaczeła grać i śpiewać, a ludzie kładli obok niej pieniądze.
Gdy skończyła repertuar podszedłem do niej i położyłem obok niej sakiewkę.
-To jest twoje "bycie sama"?-uśmiechnąłem się pogodnie.
[Luka?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz