Zmrużyłam na niego oczy.Wstając zgarnęłam zamówienie kiedy skończył i razem z Vinc'em wróciliśmy do stolika.-Jutro wieczorem dzień króliczka - powiedział radośnie szef podchodząc do mnie.
-I co ? - burknęłam.
-To że jeśli jutro nie ubierzesz stroju króliczka nie dostaniesz motoru - uśmiechnął się.
-Szantaż....
-Musisz mieć paliwo żeby jeździć - wzruszył ramionami.Prychnęłam pod nosem.Wróciłam do chłopaków.
-I co będzie motor ?-zapytał Tarrner.
-A ty skąd wiesz ? -zdziwiłam się.
-Seto...-jedno proste słowo a da się zrozumieć....
-Co za baran wszystko wygada.
-Mi pasuję - uśmiechnął się gruby.-Przyjdę na "dzień króliczka" -zaśmiał się.
-Pf....liczę dzisiaj na duży napiwek - syknęłam kierując się do następnego stolika.
<Kano?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz