-Cieszę się...To...-nie dokończyłem.
-Ale to nie znaczy, że ci wybaczam-burknęła z nad miski.
-Przepraszam...-zacisnąłem pięści-To nie moja wina...
-Nie, nie... To wina Marry, nie?-mruknęła.
-Niekoniecznie... Seto. Zostawił telefon w twoim pokoju i kazał mi po niego iść-zacząłem tłumaczyć-Przysięgam, że gdybym wiedział, to bym tu nie przyszedł...-spuściłem wzrok.
>Kido?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz